
„Halo, halo! Polskie Radio Warszawa, fale 480!” — od tych słów, wypowiedzianych przez pierwszą spikerkę Polskiego Radia, minęło już 100 lat.
Do studia zostaje wezwana Marcela. Ma zastąpić spikerkę i przygotować audycję — ale jaką? Czasu jest coraz mniej! Szybka rozgrzewka dykcyjna: A, E, I, O, U, Y… jeszcze raz! Znak od realizatora dźwięku i…
Uwaga, uwaga… oddajemy głos do studia!
Instrumenty perkusyjne i gitara, a także niesamowity wokal będą wtórować Marceli w audycji. Ta muzyczna przygoda przybliża dzieciom historię radia, wprowadza w świat audycji i pracy głosem, a także rozwija wyobraźnię dźwiękową oraz umiejętność uważnego słuchania.
Nela mruży oczy: czy to pianino, czy może fortepianowy smok gra jej w uszko? Podąża za muzyką ulicą wprost do Café Fogg i… ups! Prawie przewraca stolik z WZ-ką. W sali słyszy baryton, który układa nuty w tak piękną melodię, że jej misio kiwa głową w rytm tanga. „Czy to naprawdę sam Mieczysław Fogg, czy może duch muzyki?” — myśli Nela, próbując zatańczyć tango z krzesłem. Dźwięki pianina i wokalu przenoszą ją w powojenną Warszawę i uczą, że muzyka potrafi opowiadać historie — czasem poważne, a czasem bardzo zabawne.


Mała Marcela nie może zasnąć. W pokoju jest tyle zabawek, że każde potknięcie może skończyć się zabawą! Księżyc-rogalik zagląda przez okno i mruga do niej srebrnymi promieniami. Marcela musi jeszcze powiedzieć lalce dobranoc, samochodzik zaparkować w garażu z klocków i utulić misia… ale uwaga! Misio postanawia uciec w śpiworze! Subtelne dźwięki harfy towarzyszą jej sennym
przygodom, ucząc wyciszenia i uważnego słuchania — nawet jeśli przy tym trzeba gonić uciekającego misia.
Nela wędruje przez ośnieżoną dolinę, a śnieg skrzypi pod nogami: skrzyp, skrzyp! „Hej, kto tak przygrywo?” — nasłuchuje. Z drewnianej chałupy dobiega muzyka. „Witojcie!” — woła ktoś ze środka.
Muzyka góralska bywa żywiołowa, pełna przytupów i zawadiackiej energii, ale potrafi też być rzewna i śpiewna — zwłaszcza gdy rozbrzmiewają kolędy i pastorałki. Nela próbuje zaśpiewać „po góralsku”, przeciągając nuty i lekko „zaciągając”, lecz po chwili sama wybucha śmiechem.
Nela wprowadzi słuchaczy w świat tradycji Podhala, a w grudniowej odsłonie audycji wybrzmią także kolędy i pastorałki, budując ciepły, bożonarodzeniowy klimat.


Marcela wkracza do pałacowej sali balowej, gdzie wciąż skrzypią stare podłogi. „Czy ktoś tu już zatańczył w skarpetkach?” — śmieje się, prawie wpadając na altówkę. W ogrodzie kwitną kwiaty, a muzycy stroją instrumenty. Skrzypce śpiewają jak ptaki, altówka mruczy tajemnicze historie, a wiolonczela przypomina jej, że w muzyce można też opowiadać o wiośnie, deszczu i słońcu. Marcela próbuje naśladować ptasie trele — i trochę hałasuje — ale dzięki temu odkrywa, że klasyczne instrumenty też potrafią być zabawne i ciekawe.
Nela przeciera oczy — czy to jeszcze zwykła ulica, czy już scena największego święta świata? Wokół niej wirują tancerze w pióropuszach, błyszczą cekiny, a całe miasto pulsuje jednym rytmem. To karnawał w Brazylii — czas, kiedy muzyka przejmuje władzę nad ulicami, a ludzie tańczą w kolorowych paradach.
Nela próbuje powtórzyć kroki tańca — raz w lewo, raz w prawo… Śmieje się i szybko dołącza do korowodu, odkrywając, że samba to nie tylko taniec, ale wspólnota, radość i wielka tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie.


Marcela spaceruje krakowską uliczką i nagle… klarnet „zgubił” nuty! Dziewczynka próbuje mu je podać, ale akordeon się śmieje i wtrąca swoje trzy dźwięki. Melodia czasem płacze, czasem się śmieje — a Marcela próbuje nadążyć, podskakując, klaszcząc i wygłupiając się przy każdym takcie. Dzięki temu odkrywa, że muzyka klezmerska potrafi opowiadać historie pełne emocji, ruchu i humoru — nawet jeśli jest trochę chaotyczna i bardzo wesoła.
Nela zagląda do szkoły tańca i… bach! – wpada na baletnicę w tutu! Próbując się podnieść, niemal zatacza piruet sama. Muzyka wypełnia salę: raz delikatna, raz energiczna, jakby chciała porwać ją w wir tańca. Dziewczynka próbuje stanąć na palcach, śmiejąc się z własnych wygibasów. Czuje się jak figurka w zaczarowanej szkatułce. Balet uczy ekspresji ruchowej i świadomości ciała, a przy tym… bardzo dobrze bawi!


Nela otwiera walizkę i… buch! Wylatuje z niej wiatr prosto z Andów. „Hola! Czy to góry tak śpiewają?” — woła, próbując złapać kapelusz, który niemal porwał andyjski podmuch.
Dziewczynka próbuje zagrać na wyimaginowanej fletni, ale zamiast dostojnej melodii wychodzi jej coś pomiędzy gwizdem a śmiechem. I właśnie wtedy odkrywa, że muzyka andyjska potrafi być jednocześnie spokojna jak zachód słońca i radosna jak taniec w kolorowych strojach.
Fletnie, instrumenty dęte oraz charango wprowadzą słuchaczy w klimat peruwiańskich krajobrazów, a przy okazji zdradzą muzyczne sekrety kraju, z którego pochodzi… nasza poznańska „pyra”.
Marcela otwiera starą księgę baśni i nagle… literki zaczynają wirować! Wkracza do środka opowieści, a bohaterowie prowadzą muzyczny dialog. Dziewczynka próbuje odpowiadać, wygłupiając się przy każdym dźwięku, a pianino uczy ją podążać za melodią. Każda piosenka to opowieść pełna przygód, odwagi i przyjaźni, a Marcela przekonuje się, na własne uszy, że muzyka potrafi budować nastrój i opowieść. Wędrując po stronach księgi można odkryć niezliczoną ilość baśni i bajek w najbardziej zaskakujących miejscach i okolicznościach. Jakich? Możemy wybrać sami, wystarczy przewrócić kartkę - i już!

ul. Głogowska 216,
60-104 Poznań
tel. 601 824 116
tel. 791 454 020
biuro@kulturka-poznan.plwww.kulturka-poznan.pl